.jpg)
Początki
Palpatine urodził się na Naboo w 82 BBY, a jego wczesne dzieciństwo, dom, z którego pochodził i inne szczegóły z tego okresu są albo przeinaczane, albo gloryfikowane, a najczęściej pozostają tajemnicą. Nie wiadomo również nic o jego dojrzewaniu i wczesnych latach, co pozwala snuć domysły, że już wtedy był szkolony przez Mrocznego Lorda Sithów, Dartha Plagueisa. Imperialne historie o jego młodości i pierwszych szlachetnych uczynkach były w zasadzie stuprocentową propagandą i ciężko było wyłowić z nich jakieś wartościowe informacje. Ponieważ jego rodzina zniknęła w tajemniczych okolicznościach, kiedy został senatorem, co mogło służyć jako zasłona dymna dla jego tożsamości Lorda Sithów, niektórzy też uważali, iż to Palpatine jest fałszywą tożsamością Dartha Sidiousa, że nie urodził się on na Naboo i sfabrykował swoją historię, a naprawdę jest kimś, o kim nic nie wiadomo i którego prawdziwa tożsamość ma pozostać zagadką.
Co wiadomo na pewno, to informacje podane oficjalnie: Palpatine urodził się w jedenastym dniu ósmego miesiąca roku 82 BBY, w szlachetnej i zamożnej rodzinie na Naboo. Za swój dom zawsze uważał Theed nad rzeką Soleu i miał przynajmniej jednego brata albo siostrę. Na tym jednak kończą się oficjalne, a co za tym idzie - najpewniej sprawdzone - informacje. Nie do końca wiadomo, dlaczego, mimo iż Palpatine był wrażliwy na Moc, nie podjął się szkolenia Jedi, a raczej czemu go na nie nie oddano. Nieznane są też szczegóły dotyczące pierwszego kontaktu Palpatine'a z jego przyszłym mentorem, Darthem Plagueisem. Możliwe, że jako wyjątkowo zdolny i ambitny młodzieniec (czy wręcz dziecko) Palpatine sam zainteresował się dziedzictwem Sithów i ciemną stroną Mocy, nie ma jednak na to dowodów. Faktem jednak pozostaje, że w pewnym momencie jego życia Mroczny Lord Sithów rasy Muun, Darth Plagueis, podjął się jego szkolenia.
Szkolenie pod okiem Plagueisa było ciężkie i bezkompromisowe. Poza tym, że Palpatine zdobywał rozległą wiedzę z wielu dziedzin i poznawał historię oraz tradycje Sithów, musiał przejść ciężkie i bolesne próby, miał zostać złamany i wykuty od nowa. Uczeń został w trakcie tego szkolenia pozbawiony pewności siebie, zmuszony do stawienia czoła swojemu największemu lękowi, zabrano mu największą radość z życia i zabroniono osiągnąć to, czego najbardziej pragnął. Dopiero po takich przejściach mógł wyzbyć się tego, co można określić człowieczeństwem czy niewinnością, a nabrać całych pokładów nienawiści, gniewu, chciwości i pragnienia władzy. I stać się naczyniem na wszelkie negatywne emocje, pojemnym i szczelnym. A następnie nauczyć się je kontrolować. Stopniowo i całkowicie. Najpierw zacząć kontrolę od siebie, potem opanować innych, kilka osób, grupę, tłum, planetę, rasę, kilka ras, aż wreszcie całą galaktykę. Taki był też ostateczny plan Sithów. Wreszcie to Plagueis, starym zwyczajem Sithów, nadał Palpatine'owi nowe imię: Darth Sidious. Od tej chwili Palpatine zmienił się tak, jak to zwykle bywało w przypadku Sithów; imię Darth Sidious i jego czarny płaszcz z kapturem stały się prawdziwą tożsamością tej istoty, a jej poprzedni wygląd i imię oraz historia tylko przykrywką dla kogoś, kto był już uosobieniem idei Lorda Sithów.
Pierwsze rozdźwięki między mistrzem a uczniem nastąpiły, gdy Plagueis, który do tej pory poszukiwał sposobu na zatrzymanie śmierci, zaczął się zastanawiać nad możliwością koncentrowania midichlorianów, która pozwalałaby tworzyć nowe życie. Chociaż sposób na życie wieczne był poszukiwany od dawna, tak przez Jedi, jak i Sithów, tworzenie nowych istot inteligentnych było ewenementem; najpewniej ktoś zrodzony z czystych midichlorianów byłby teoretycznie uosobieniem potęgi Mocy. I takiego kogoś planował stworzyć Darth Plagueis. Dla Palpatine'a było jasne, że jego mentor planował w ten sposób zastąpić jego samego; pomimo ogromnych postępów i możliwości Sidiousa, jego mentor wciąż nie był w pełni zadowolony. Poczucie odtrącenia zrodziło chęć zdrady i zemsty, która wkrótce się dokonała. Czując, że projekty Plagueisa do niczego go nie zaprowadzą i że nauczył się już od niego wszystkiego, czego mógł, Sidious zabił swojego mistrza we śnie i sam przejął tytuł Mrocznego Lorda Sithów.
Mistrz mroku
Darth Sidious nauczył się ważnej rzeczy, zabijając Plagueisa: zdrada była nieodłącznym elementem drogi Sitha, walka o władzę i potęgę jego naturą. Dlatego niejako obowiązkiem Sitha, przewidzianym zresztą w regule dwóch Dartha Bane'a, jest zajęcie miejsca mistrza, najpewniej poprzez zdradę. Stąd też Sidious bacznie obserwował swoich późniejszych uczniów i rejestrował każdy niepokojący go sygnał z ich strony, nie chciał im też dawać okazji do zdrady. Dlatego na przykład nigdy w ich obecności nie sypiał.
Od razu wziął sobie na ucznia młodego Zabraka z Iridonii, któremu nadał imię Darth Maul i stworzył z niego swojego bezwzględnego i bezapelacyjnie lojalnego ucznia. Powtórzył z nim mniej więcej wszystkie te kroki, które sam przechodził od okiem Plagueisa, wzbogacając o jeszcze surowsze i bardziej łamiące wolę elementy. Maul jednak przeszedł wszystkie próby, chociaż nie bez bólu, i ostatecznie starł się ze swoim mistrzem, który pokazał mu prawdziwą potęgę ciemnej strony. To i świadomość, że Sidious jest jedyną istotą, dla której cokolwiek znaczył, wykształciły u Maula bezwzględną lojalność i niemal bałwochwalcze uwielbienie dla Mrocznego Lorda Sithów. Sidious celowo tak wykształcił swojego ucznia, chociaż zdawał sobie sprawę, że Maul nie do końca nadaje się na kogoś, kto poniósłby dalej tradycje i wiedzę Sithów. Ale sądził też, że nie będzie takiej potrzeby, że to jego ręce dokonają zapowiedzianej przez Dartha Bane'a zemsty na Jedi. Maul miał być tylko użytecznym narzędziem, które mu w tym pomoże.
Zjednywanie odłamów kultu Sithów
Zanim jednak Sidious podjął się walki o władzę czy chociażby pretendowanie do niej, musiał pozbyć się ewentualnych przeciwności, usunąć w cień zbędne elementy układanki, by łatwiej i lepiej przewidzieć kolejne posunięcia swoje i innych. Wchodziły w to także pewne odłamy od oryginalnych Sithów, których kilka pojawiło się przez około 1000 lat ukrywania się. Większość tych odprysków od Zakonu Sithów nie była groźna, jednak z niektórymi trzeba było się rozprawić albo podporządkować swojej woli. Jedną z takich grup była skoncentrowana wokół wierzeń Sithów grupa niewrażliwych na Moc najemników z układu Thyrsus, znanych jako Słoneczna Gwardia. Sidious przekonał ich, by służyli jego sprawie, dzięki czemu stali się oni zalążkiem czerwonych gwardzistów, którzy wiele lat później mieli zostać Imperialną Gwardią. Inną taką grupą byli kultyści z Dromund Kaas, założeni przez renegata Sithów, Dartha Millenniala wieleset lat wcześniej. Sidious wiedział, że ich pojecie o Mocy jest słabe lub żadne, jednak pewne aspekty tego kultu Mrocznej Mocy były interesujące. Po rozmówieniu się z przywódcą kultystów, Kadannem, Sidious nakłonił ich do współpracy. Po wprowadzeniu Nowego Ładu mieli oni stać się Prorokami Ciemnej Strony i przejąć doradczą rolę u boku Sidiousa.
Oficjalna kariera polityczna Palpatine'a jest łatwiejsza do prześledzenia, niż konkrety dotyczące szkolenia Sithów. Na Naboo służba publiczna zazwyczaj dotyczy młodzieży w wieku 12-20 lat, i takąż też pełnił Palpatine w latach 70 BBY - 62 BBY, jednak w przeciwieństwie do większości swoich rówieśników pragnął ją kontynuować. Wtedy po raz pierwszy też przedłużył swój urząd poza normalną kadencję. Ponieważ uznał politykę za swoje powołanie, a służbę publiczną (w przeciwieństwie do innych, widzących w niej tylko konieczność i lepiej czujących się w kulturalnych dziedzinach) za obowiązek, jeszcze przez 10 lat, do 52 BBY, zajmował się nią na szczeblu lokalnym, wspinając się powoli po szczeblach kariery. Niewiele wiadomo i o tym okresie, jednak potwierdzać zdaje się informacja, jakoby nie był wziętym politykiem; nie wykorzystał wielu okazji, przegrał więcej wyborów, niż wygrał i ogólnie nie był utożsamiany ze zręcznym politykiem, który mógłby zagrażać czyjemukolwiek statusowi. Nie do końca wiadomo, ile z tych porażek było normalnych, a ile zaaranżowanych przez niego, pewne jest natomiast, że chciał uchodzić za polityka z drugiej ligi.
Zmieniło się to w 52 BBY wraz z zamachem na senatora Vidara Kima, dokonanym przez nieznanego sprawcę, najpewniej wynajętego przez Sidiousa, czy może nawet Plagueisa, pragnącego wciągnąć swojego ucznia w arkana wielkiej polityki. Na Naboo odbyły się wybory na kolejnego senatora, które wygrał Palpatine, zostając tym samym przedstawicielem tej planety i trzydziestu pięciu innych, składających się na sektor Chommell. Zawarł też przyjaźń z Ronharem Kimem, synem zabitego senatora i rycerzem Jedi. Ich sojusz miał trwać ponad 30 lat, a Kim - chociaż nieświadomie - przysłużył się Sithowi w kilku kwestiach: przede wszystkim dzięki niemu Sidious mógł dowiedzieć się więcej o znienawidzonych Jedi, a także w swoim czasie wykorzystując jego obecność udało mu się przeforsować pomysł wprowadzenia Czerwonej Gwardii do oficjalnej służby oraz później, już w czasie wojen klonów, powołując się na jego śmierć na Merson, by wzmocnić swoją propagandę.
Już w Senacie Palpatine był zręcznym i doskonałym manipulatorem. Zdawał sobie doskonale sprawę, jakie błędy popełniają młodzi i niedoświadczeni przedstawiciele Rubieży, a także jak ich widzą wytrawni arystokraci i starsi stażem senatorowie ze Światów Środka; postarał się zatem wyglądać dokładnie tak, jak tego od niego oczekiwali, aby nie wzbudzać ich podejrzeń i nie montować sobie zawczasu opozycji. Jeśli podejmował jakieś akcje, to w taki sposób, by jego potencjalni wrogowie ich nie widzieli, a odwracał od nich uwagę innymi, nieudolnymi próbami przeforsowania pewnych kwestii, na które reagowali z litościwym uśmiechem. Nie mieli się na baczności i reagowali bardzo przewidywalnie. W rzeczy samej fakt, że go nie doceniali, był największym atutem Palpatine'a; mógł dzięki niemu wdrożyć pewne projekty w życie za plecami przeciwników i świadków, którzy orientowali się dopiero wtedy, gdy już było za późno. Rzadko też ktokolwiek wiązał zmiany z osobą samego Palpatine'a. Ten cały czas uważał, by sprawiać wrażenie cichego i mało ambitnego polityka, którym można było manewrować wedle woli.
Dzięki swojemu wizerunkowi prostodusznego, uczciwego, trochę naiwnego, ale i ciepłego polityka Palpatine mógł pozyskiwać sojuszników w zasadzie wszędzie, starając się, aby cały czas podtrzymywać swój wizerunek. W miarę, jak stwarzał wokół siebie aurę osoby nie wadzącej nikomu, lojalnej i uczciwej, zdobywał coraz więcej przyjaciół i sojuszników, tak wśród pomniejszych senatorów, jak i kluczowych postaci republikańskiej sceny politycznej, dowódców wojskowych, przedstawicieli korporacji, a nawet mistrzów Jedi. Pokazywał się również w towarzystwie caamasjańskiej delegacji, by uwiarygodnić swój wizerunek jako osoby trzymającej się zasad moralnych. Nawiązał kontakt z młodym komandorem działającym w Departamencie Sprawiedliwości, Terrinaldem Screedem, którego idee i pomysły znalazły poklask i odbicie w poglądach Palpatine'a. Głodny władzy i ambitny gubernator Eriadu, a także porucznik i później komandor, Wilhuff Tarkin, odnalazł w Palpatinie sprzymierzeńca w realizacji swoich zapatrywań, a także idealną dźwignię do dalszej kariery. Senator z Naboo pozyskał również zaufanie Crueyi Vandrona, szlachcica z sektora Senexa, jednego ze swoich przyszłych doradców, a także Jorusa C'baotha, mistrza Jedi, z którym spotkał się po raz pierwszy podczas demilitaryzacji Ando około 43 BBY, gdzie był wysłany razem z komisją senacką. Buta i arogancja C'baotha zaintrygowały Palpatine'a, który odtąd spędzał więcej czasu z mistrzem Jedi, rozmawiając o polityce, filozofii i sprawach Republiki. Jorus C'baoth stał się drugim, obok Ronhara Kima, przyjacielem Palpatine'a wśród Jedi. Senator złożył nawet w 41 BBY oficjalną prośbę do Rady Jedi o przydzielenie mu mistrza Jedi jako osobistego doradcy, na co Rada wyraziła zgodę. C'baoth był doradcą Palpatine'a do 39 BBY, kiedy to został wysłany do sektora Elrood, by zbadać niepokojące wizje o odradzaniu się tam ciemnej strony Mocy (chociaż jej najgroźniejszego użytkownika miał przez 2 lata tuż koło siebie). Cały czas jednak utrzymywali ze sobą kontakt, a w ich rozmowach często przewijał się pewien temat dotyczący nieokreślonej przyszłości: Stowarzyszenie ExGal, mała grupa naukowców badających możliwość podróżowania poza galaktykę. Pomysły tego stowarzyszenia - jak się później miało okazać - miały znaczące reperkusje.
Poza tym Palpatine miał jeszcze dwóch istotnych współpracowników: Sate'a Pestage'a, o którym można powiedzieć, że znał Palpatine'a najlepiej i był w zasadzie jego przyjacielem, oraz Kinmana Dorianę, młodego mężczyznę, który był pomocnikiem i posłańcem senatora, a także tajnym agentem Dartha Sidiousa w Senacie (nie wiedział wszakże, że Palpatine i Sidious to jedna i ta sama osoba, co miało z jednej strony uwiarygodnić Palpatine'a, z drugiej było zabezpieczeniem na wypadek odkrycia szpiegowskiej działalności Doriany). Ci dwaj byli jego pomocnikami i asystentami także w późniejszych latach, jak również za czasów Imperium.
W pewnym momencie wszyscy zaczęli zdawać sobie sprawę, że Palpatine jest bardzo popularnym politykiem. Jego teksty i przemowy były często cytowane, a on sam zajmował się pisaniem rzeczy dość szeroko komentowanych przez politologów i znawców militarystyki. W parze z jego rosnącym autorytetem moralnym sprawiało to, iz opinia publiczna zaczęła go postrzegać jako osobę rozsądną, wpływową i nieprzekupną, a także inteligentną, kulturalną i skromną. Sam Palpatine podtrzymywał ten osąd, niezwykle rzadko odwołując się do swoich wpływów i sprawiając mimo wszystko wrażenie mało aktywnego, a więc stosunkowo niegroźnego. Wiele czasu poświęcał medytacjom i rozmyślaniom w swoich apartamentach, wypełnionych powściągliwymi dziełami sztuki, skromnych, lecz schludnych i zadbanych. Wielu jednak prosiło go często o radę, a byli to tak inni senatorowie, jak i przedstawiciele administracji, na przykład Sei Taria. Z innymi wchodził w coraz bardziej zażyłe przyjaźnie, jeśli przyjaźnią można nazwać wzajemne stosunki Palpatine'a i Tarkina; jest to jednak słowo najbliższe temu, co ich łączyło. To Tarkin pomógł Palpatine'owi przygotować grunt pod zamach na Dyrektoriat Federacji Handlowej na szczycie handlowym w 33 BBY, który to szczyt również był zaaranżowany przez Palpatine'a. Zamach ten pozwolił przejąć władzę w Federacji cichemu protegowanemu Dartha Sidiousa, Nute'owi Gunray'owi. Kilka lat potem Tarkin na życzenie swojego "przyjaciela" obserwował Świątynię Jedi i zbierał o niej informacje.
W tym czasie też Palpatine w tajemnicy przelał z kont w Banku Aargau kilka milionów kredytów na konta rodziny Najwyższego Kanclerza Republiki, Finisa Valoruma, sugerując przy tym, że pieniądze te zostały skradzione przez terrorystyczny Front Mgławicy. Kiedy zaś owa suma znalazła się na koncie Valorumów i została odkryta przez politycznych przeciwników Kanclerza, jak senator Orn Free Taa, Valorum popadł w niełaskę, jego sprawę zaś zaczął badać Sąd Najwyższy. Wielu polityków też się od niego odwróciło.
W międzyczasie Palpatine jako Darth Sidious nawiązał współpracę z Vilmarhem Grahrkiem, który miał namówić rasę Yinchorri do agresji przeciwko Jedi i ataku na Świątynię. Wyposażył ich również w Cortosis. Chociaż agresja Yinchorri tak w Świątyni, jak i przeciwko rycerzom i mistrzom Jedi na planecie Yinchorr przyniosła śmierć kilku z nich, Jedi bez większych problemów rozwiązali problem.
Wybór na Kanclerza
W roku 32 BBY wiele się miało zmienić. Palpatine, popularny i lubiany, ale uznawany za niegroźnego senatora, wniósł o rozpatrzenie sprawy blokady Naboo. Przybył na salę Senatu wraz z królową planety, Amidalą, która z narażeniem życia uciekła z obleganego świata. Tak naprawdę blokadę zaaranżował Darth Sidious, nakłaniając do niej Nute'a Gunray'a i Federację Handlową, twierdząc, że byłaby to idealna metoda wymuszenia na Republice zmian w opodatkowaniu szlaków nadprzestrzennych. Królową zabrali z planety dwaj Jedi, Qui-Gon Jinn i Obi-Wan Kenobi, którzy po perypetiach dowieźli ją na Coruscant i pozostawili pod opieką senatora Palpatine'a. W międzyczasie starli się z Darthem Maulem, którego Sidious wysłał w pościg za Amidalą, a gdy ta znalazła się już na Coruscant, posłał go na Naboo, by asystował Federacji w przejmowaniu kontroli nad planetą.
Senator Palpatne w 32 BBY.
Senator Palpatne w 32 BBY.
Królowa pragnęła nakłonić Senat do wystosowania restrykcji wobec Federacji Handlowej i zmuszenia jej do odwołania blokady i okupacji. Chociaż jej pojawienie się trochę mieszało mu szyki, Palpatine postanowił to wykorzystać i nakłonił królową, że najlepszym sposobem na uratowanie Naboo jest wybór nowego Kanclerza, ale żeby mogło się to dokonać, Amidala powinna złożyć wniosek o wotum nieufności dla sprawującego wtedy ten urząd Valoruma. Tak też się stało i wniosek przeszedł, zaś Senat miał w najbliższym czasie wybrać nowego Najwyższego Kanclerza Republiki. Część senatorów, która chciała stabilizacji i silnego, zdolnego przeprowadzić reformy Kanclerza, zaproponowała Baila Antillesa z Alderaanu, ci zaś, dla których odpowiednia stabilizacja oznaczała pracę tylko na własny interes i służącą korupcji stagnację, opowiedziała się za Ainlee Teem
Niektórzy jednak, tak jak Orn Free Taa z Ryloth, nie uznawali ani jednej, ani drugiej kandydatury; oni postawili na Palpatine'a. Ponieważ skupiał on w sobie sympatię obu frakcji, zwyciężył i został mianowany Najwyższym Kanclerzem Republiki. Obiecując postawienie Republiki na nogi, osiągnął niebywały sukces polityczny. Jako Darth Sidious poniósł jednak pewną porażkę: jego poplecznicy z Federacji Handlowej przegrali bitwę o Naboo, a Darth Maul zginął w walce z Jedi, ujawniając im, że Sithowie wciąż istnieją w galaktyce. Sidious czuł, że ta strata była konieczna, żeby osiągnąć inne cele, jednak czas poświęcony na szkolenie Maula, który okazał się czasem zmarnowanym, wpędzał go w irytację. Wiedział jednak, że musi się pilnować, tym bardziej, że Jedi mogli teraz mieć się na baczności. A o nowego ucznia się nie martwił; odkrył bowiem nową szansę w odnalezionym na Tatooine przez Qui-Gona Jinna Anakinie Skywalkerze. Dowiedział się, że było to dziecko najprawdopodobniej zrodzone z czystych midichlorianów, i ta wiedza pobudziła w nim struny z dawna zapomnianej już urazy do Dartha Plagueisa i wspomnienie jego planów stworzenia sobie nowego ucznia. W tym również przewidywania co do jego potęgi. Palpatine obiecał sobie, że w swoim czasie uczyni młodego Skywalkera swoim uczniem, bowiem mógł on znakomicie przysłużyć się sprawie Sithów. Wiedział, że ma czas na realizację swoich planów: Republika była bowiem teraz w jego rękach.
Zacieranie śladów
Przedtem jednak Palpatine musiał zatrzeć wszelkie ślady swojej działalności, a najważniejszym z nich był Scimitar, Sith Infiltratordroid, C-3PX. Sam statek przewieziono na Coruscant w celu dokonania inspekcji, ale jego zabezpieczenia zabiły pierwszych techników usiłujących się do niego dobrać. Kiedy zaś wezwano mistrza Jedi Saesee Tiina, by przeprowadził inspekcję, odkrył on, że tak komputer pokładowy, jak i pamięć droida, zostały wyczyszczone, nie pozostawiając jakichkolwiek śladów mogących doprowadzić Jedi do Sidiousa. Senatorowie z Kuat wyrazili chęć dalszego badania statku, jednak w drodze do stoczni Kuat Drive Yards Scimitar zniknął w tajemniczych okolicznościach. Dopiero później się okazało, że został w sekrecie przeniesiony do jednego z hangarów w Theed. C-3PX zaś był badany przez Raitha Sienara, który przeprogramował go i przystosował do nowych zadań. Od tej pory C-3PX imał się różnych zadań, był łowcą nagród, szpiegiem a nawet zabójcą, ale żadne z nich nawet pośrednio nie wiązało się z Darthem Sidiousem. Dartha Maula, oraz jego
Nowy uczeń
Strata Maula wymogła na Sidiousie poszukiwania kolejnego ucznia. Było kwestią co najmniej oczywistą, że w chwili, gdy pełnił urząd Najwyższego Kanclerza, możliwość wytrenowania kolejnego Sitha od maleńkości była wykluczona; nie było poza tym na to czasu. Sidious potrzebował kogoś, kto już znał tajniki Mocy, a kogo można było z łatwością przeciągnąć na ciemną stronę; kogoś siłą rzeczy dorosłego. Miał kilku kandydatów i testował ich równocześnie, szukając najodpowiedniejszego. Jednym z nich była Vergere, rycerz Jedi, która usiłowała zabić Palpatine'a, ale zawiodła i uciekła z galaktyki. Innym zaś Dooku, znany i szanowany mistrz Jedi, który jednak zdradzał oznaki niepokory i wielokrotnie nie zgadzał się z Radą Jedi, jak w kwestii Sithów chociażby. Stwierdził, że trzeba znaleźć i zniszczyć drugiego Sitha za wszelką cenę, zanim dojdzie do upadku Republiki. On i jego przyjaciel, mistrz Sifo-Dyas, czuli bowiem, że wskutek korupcji i stagnacji jest ona tego bliska. Jednak w przeciwieństwie do Sifo-Dyasa, Dooku przejawiał więcej arogancji; podobnie, jak inni Jedi, wierzył w przepowiednię o Wybrańcu, jednak gdy inni uznawali za niego Anakina Skywalkera, Dooku dochodził do przekonania, że on sam nim jest. Do tego dochodziła swego rodzaju fascynacja Sithami. Dooku mógł uważać, że należy ich wyplenić, ale wpierw chciał ich poznać. Oddalając się w ten sposób od tego, czym Jedi zwykli być i jak myśleć, Dooku szybko wpadł pod wpływ Sidiousa, który skontaktował się z nim i wymienił poglądy, następnie zdołał przekonać mistrza Jedi, że mają wspólne cele i że powinni razem dążyć do ich osiągania. Nakłonił go też do poznania ścieżek ciemnej strony i przyjęcia nauk Sithów. Zaintrygowany Dooku przyjął propozycję. Jego głównym testem miało być zamordowanie przyjaciela, Sifo-Dyasa, który równocześnie wdrażał własny plan ocalenia Republiki poprzez stworzenie dla niej armii klonów.
Dooku, znany już wtedy pod imieniem Darth Tyranus, był dla Sidiousa tylko użytecznym narzędziem, podobnie, jak Maul w swoim czasie. Tyranus miał jednak inne talenty i kwalifikacje, niż Maul, i nowy plan zemsty Sithów zakładał wykorzystanie jego spokoju, cierpliwości, a także talentów politycznych i dyplomatycznych. Brał pod uwagę też ogromne bogactwo, jakim dysponował Dooku jako hrabia Serenno. Nawet nieprzewidzianą komplikację, jaką było zamówienie armii klonów przez Sifo-Dyasa, Sithowie potrafili obrócić na swoją korzyść. Plan wywołania wojny wymagał jednak dwóch silnych, politycznych przywódców po obu stronach frontu: i do tego Dooku nadawał się doskonale. Sidious jednak cały czas planował, że kiedyś zastąpi Tyranusa innym, bardziej wszechstronnym i obiecującym uczniem, którego potęga byłaby bez porównania większa. Miał bowiem cały czas oko na Anakina Skywalkera...
Główne pomieszczenia i jego rezydencja mieściły się wciąż w budynku Pięćsetki Republiki, miał też biuro w budynku Senatu Galaktycznego, z którego usunął wszelkie ślady po Finisie Valorumie, i urządził je w podobny sposób, w jaki udekorował swego czasu apartament mieszkalny. Dominowała wciąż czerwona kolorystyka i dzieła sztuki, które - chociaż zamaskowane - były w praktyce reliktami kultury Sithów, pochodzącymi sprzed tysięcy lat, jak chociażby płaskorzeźby Massasich, przedstawiające walkę Jedi i Sithów, kielich Sithów, a także statuły czterech mędrców Dwartii z wczesnego okresu Republiki. Wiele z tych dzieł sztuki było zarekomendowanych przez Masa Ameddę, przewodniczącego obrad Senatu, interesującego się także historią i kulturą Sithów. Kazał wnieść również duży fotel podobny do tronu, wykonany z czarnego materiału znanego jako lanthanide. Fotele tego typu miały mu służyć przez kolejne cztery dekady, i były instalowane wszędzie, gdzie tylko Palpatine uznał to za stosowne. Ponadto była tam jeszcze statua Siltros, wykonana z neuranium, w której wnętrzu znajdował się miecz świetlny Sitha. Inne, zapasowe miecze poukrywane były w jego skrytkach, tak w samym budynku Pięćsetki Republiki, jak i w kryjówce w przemysłowej części Coruscant, znanej jako Roboty.
Palpatine wprowadził również własną ochronę, znaną jako Czerwona Gwardia. Byli oni jednostką niezależną od Straży Senackiej, powstałą z jednej strony za namową kapitana Prida Shana, który widząc degenerację Republiki, dostrzegał ją również w Straży Senackiej, i miał świadomość, że nie podoła ona ochronie Kanclerza przed potencjalnymi zagrożeniami. Naciskał więc na jej lepsze przeszkolenie i przygotowanie, a także ciągłe pilnowanie Palpatine'a, który nie krył zażenowania obecnością tak ścisłej obstawy. Wymiana Strażników Senatu na Czerwonych Gwardzistów odbyła się jednak po incydencie, w którym główną rolę odegrał Ronhar Kim, będący świadkiem próby zamachu na życie Kanclerza, dokonanej przez dwóch Strażników mających go rzekomo chronić. Kim, który ocalił Palpatine'a, przyłączył się do sugestii obserwującego zajście senatora Viento, że Kanclerz powinien mieć osobną ochronę. Palpatine niechętnie na to przystał, chociaż miał już w zanadrzu gotowy projekt swojej prywatnej Gwardii. Do tego doszedł wcześniejszy głos kapitana Shana, w rezultacie czego Senat zezwolił na powstanie Czerwonej Gwardii. Jej wygląd był wzorowany tak na szatach Straży Senackiej, jak i na pancerzach Straży Śmierci i kontrolowanej przez Sidiousa Słonecznej Gwardii. Chociaż pojawiały się głosy krytyczne mówiące o tym, że nikt Czerwonych Gwardzistów tak naprawdę nie kontroluje i nie do końca wiadomo, skąd się biorą, tym niemniej były one nieliczne i z czasem przycichły.
Palpatine tymczasem obiecał liczne reformy i część pomniejszych rzeczywiście forsował, ale nic konkretnego nie zmienił. Zasłaniał się słabością urzędu Kanclerza i korupcją w Senacie, którą chce ukrócić i stara się to robić, jednak niewiele ma po temu możliwości. W oczach obywateli i polityków pozostał jednak widoczny jako dobry i postępowy Kanclerz, umiejący rządzić silną ręką. Rzeczywiście, skandali korupcyjnych było mniej, co nie znaczy, że przekupstwo nie kwitło; istniało ono, ale po cichu. A obywatelom na rubieżach Republiki żyło się wciąż tak samo. Także w tym okresie, już po 29 BBY, gubernator i komandor Wilhuff Tarkin, z którym Palpatine się przyjaźnił, zaprezentował mu projekt ogromnego sztucznego obiektu mobilnego, zasilanego nowym typem reaktora, zdolnego generować ponadto ogromne ilości energii. Projekt ten spodobał się Palpatine'owi i postanowił on go wykorzystać, jeśli tylko nadarzy się okazja. Już wtedy bowiem przejawiał pewne cechy megalomanii, chociaż świadom swojej roli skrzętnie je ukrywał.
Reelekcja Kanclerza Palpatine'a
W 28 BBY odbyły się kolejne wybory Najwyższego Kanclerza, które Palpatine wygrał ponownie. Z jednej strony zawdzięczał to obietnicom kolejnych zmian i swojemu wizerunkowi, z drugiej zaś faktowi, że nie było wtedy na scenie politycznej równie charakterystycznego i silnego przywódcy. Następna elekcja, zaplanowana na rok 24 BBY, nigdy się nie odbyła; wynikało to ze zmiany konstytucji (za którą znów stały manipulacje i zręczne zabiegi), która zezwalała Palpatine'owi służyć Republice tylko i wyłącznie do odwołania. Tym samym wybory w 28 BBY były ostatnimi, jakie miały miejsce w Republice przed jej upadkiem.
W 27 BBY do skutku doszedł projekt, jaki w umyśle Jorusa C'baotha zrodził się podczas długich rozmów z Palpatinem, mianowicie koncepcja wyprawy międzygalaktycznej. Pozagalaktyczny Lot - bo tak nazywał się złożony z sześciu pancerników pojazd wyprawy - miał pewne problemy z wystartowaniem i zebraniem funduszy, ale wyprawa C'baotha na Barlok i rozwiązanie tamtejszego sporu górników Brolfi z Sojuszem Korporacyjnym (przy niemałej pomocy Kinmana Doriany, pracującego na zlecenie Sidiousa) skutecznie przekonało Senat do wydania poprawki 4213.0410, przyznające pełne fundusze projektowi Pozagalaktyczny Lot. Rada Jedi też postanowiła wesprzeć projekt, w rezultacie czego na pokładzie statku miało znaleźć się w sumie sześciu mistrzów Jedi i dwunastu rycerzy, wliczając w to Obi-Wana Kenobiego. A Kenobi miał zabrać swojego padawana, Anakina Skywalkera.
Wszystko przebiegało zgodnie z planem Sidiousa; chciał on się bowiem pozbyć za jednym zamachem i osiemnastu Jedi, i szans na to, że gdzieś poza Republiką będą jeszcze jacyś wrogowie Sithów. Wysłał więc grupę uderzeniową złożoną z dwóch krążowników klasy Lucrehulk Federacji Handlowej, dziewięciu krążowników eskortowych i sześciu krążowników klasy Hardcell Unii Technokratycznej. Był to już bowiem okres formowania się ruchu separatystycznego i Sithowie mieli do swojej dyspozycji pewne siły wchodzących w skład przyszłej Konfederacji Niezależnych Systemów korporacji. Całością dowodził neimoidiański wicelord Siv Kav, a wyprawą z ramienia Sidiousa kierował Kinman Doriana. Jedyną komplikacją był fakt, iż potencjalny przyszły uczeń Mrocznego Lorda Sithów, Anakin Skywalker (z którym Palpatine wielokrotnie rozmawiał i którym wykazywał szczególne zainteresowanie), też był na pokładzie Pozagalaktycznego Lotu, jednak Kanclerz załatwił to samodzielnie, lecąc na Roxuli, ostatni przystanek wyprawy przed odlotem w Nieznane Regiony, i osobiście prosząc Kenobiego i Skywalkera, by zajęli się tamtejszym lokalnym problemem. Pozagalaktyczny Lot zaś ruszył dalej bez nich.
Kolejnym problemem, którego Sidious nie przewidział, a z którym dość szybko się uporał, był fakt, iż cała grupa uderzeniowa pod dowództwem Doriany została zniszczona przez patrol z Przestworzy Chissów i jego dowódcę, komandora Mitth'raw'nuruodo. Cały plan Sidiousa skazany byłby na klęskę, gdyby nie Kinman Doriana, który zdołał przekonać komandora Chissów, że Mroczny Lord Sithów chce dla galaktyki jak najlepiej, a technologia Pozagalaktycznego Lotu nie może wpaść w ręce Przybyszów z Dali, o których słyszał a'propos kampanii Republiki na Zonamie Sekot 2 lata wcześniej. Mitth'raw'nuruodo dał wiarę tym argumentom, popartym jeszcze podczas audiowizualnego kontaktu z samym Darthem Sidiousem (Chissowie bowiem mieli już wcześniej kontakt z najeźdźcami z innej galaktyki). Tym samym siły Chissa zobligowały się do zniszczenia Pozagalaktycznego Lotu, co też zrobiły. Tak czy inaczej, plan Sidiousa się powiódł.
Tendencje separatystyczne
Powstanie ruchu separatystycznego
Tymczasem Darth Tyranus, w ścisłej współpracy ze swoim mistrzem, zrobił kilka posunięć, które zadecydować miały o losie galaktyki. Przede wszystkim przejął od Sifo-Dyasa jego koncepcję armii dla Republiki, zatrudnił też łowcę nagród, Jango Fetta, jako materiał wzorcowy dla klonów. Ponadto zaczął zbierać sojuszników wśród planet niezadowolonych z korupcji w Republice i ogólnie pragnących zerwać z nią kontakty, a także bogatych i chciwych korporacji, szukających zysku ponad regułami ustanowionymi przez republikańskie prawo. Z tych członków powstała w 24 BBY Konfederacja Niezależnych Systemów, z nim, Tyranusem - pod prawdziwym nazwiskiem, jako hrabia Dooku - na czele. Ruch separatystyczny dał o sobie znać dokładnie tuż przed końcem teoretycznej kadencji Kanclerza, by odwrócić uwagę wszystkich od jej przeminięcia i skonc